Nimfa

Nadszedł mrok tak mglisty,wnet on spowiał jej zwiewną smukłą sylwetke
nimfa stała i spoglądała na głaz nad stromym niczym nieokiełznanym urwiskiem
wnet spojrzała na mnie i uniosła wzrokiem cialo moje
nogi same me zaczeły kroczyć-biegły podążały za nią
ona z rzeczy ludzkich go obdarła
wzrokiem dusze wnet zakradła
na początku czułem się zniewolony
niczym jagnie co na rzeź zerwane ranem wstaje
nieświadome jaki los je czeka…
wyciągneła ręke,jej skóra tak jedwabista niczym atłas
delikatna jak te kwiatki ich koloryt taki rzezki
oczu mych oderwać od niej nie mogłem
choć otoczona światłem
zniewoliła zmysły moje
poddałem się jej bez walki
lecz nie czułem sie przegrany
czułem…. co ja wtedy czułem?
czułem boską lekkość w sercu
moja dusza uleciała i dotknęła duszy nimfy
nimfy ciepłej niczym promień słońca o poranku… ciemnowlosej o oczkach jak szkielka
oszlifowane diamenciki świecące niczym iskerki rzażące sie w ciemności
to one zacęły rozświetlać mi drogę do
tajemnicy duszy mojej …..? a może nie mojej tylko naszej
bo to co czułem potem niczym opisać się nie da
czułem jedność duszy mojej mego ciała,
Czyłem jak mnie swym ruchem bioder zniewala
pogrąża w zatraceniu tej błogości niekończącej sie dusz naszych namiętności…
czt tylko dusz…;-)nasze ciała wnet w jedność wszystko spala
my wtuleni…boskim krzykiem oniemieni…ja jej spijam nektar z powiek ona
mnie wprowadza w zamęnt swoich wdzieków
swego ciała…rzek tajemnych i zakrętów
chce się uczyć jej języka
chce jej dawać uniesienie co spowala me pragnienie.. 

Skomentuj